Miejsce przy oknie

Tuk-tuk, sir?

Podczas naszych dotychczasowych wyjazdów do Azji nigdy nie mieliśmy szansy skorzystać z tuk-tuka. Mimo że w powszechnej opinii ten środek transportu jest typowy dla Azji Południowo-Wschodniej, rzeczywistość wygląda trochę inaczej. W Wietnamie najpopularniejsze są taksówki motocyklowe, w Mjanmie królują pick-upy, natomiast w Malezji samochody osobowe. Dlatego ilość tuk-tuków w Kambodży była dla nas zaskoczeniem. Według organizacji zrzeszającej kierowców, tych pojazdów jest w stolicy aż dziesięć tysięcy, w Siem Reap sześć tysięcy, natomiast w malutkim Banlung czterdzieści.

Obowiązkowe selfie w tuk-tuku ;)
Obowiązkowe selfie w tuk-tuku 😉

W Kambodży, w odróżnieniu od innych państw regionu, popularne są 2 rodzaje tuk-tuków. Pierwszy z nich, produkowany w kraju, jest dwukołową przyczepką osobową zamontowaną do motocykla. Podstawową wadą jest to, że może jeździć tylko po w miarę dobrych drogach, co znacznie ogranicza jego zastosowanie.

Motocykl z przyczepką osobową
Motocykl z przyczepką osobową
Tradycyjny tuk-tuk z perspektywy pasażera
Tradycyjny tuk-tuk z perspektywy pasażera

Drugi rodzaj tuk-tuka to produkowana w Indiach autoriksza. Nowy model takiego pojazdu kosztuje między 3500 a 4100 dolarów. Rzadko kogo w Kambodży stać na taki wydatek, dlatego popularne jest branie kredytów na ten cel. Spłaca się go później przez dwa lata, a miesięczna rata wynosi 126 USD. Reszta kwoty to wkład własny, potrzebny do zaciągnięcia kredytu. Zaletą autorikszy jest to, że może być napędzana LPG. W stolicy infrastruktura do tankowania tego paliwa jest rozbudowana, więc większość tuk-tuków stanowią autoriksze. Natomiast w Kampot przeważają pojazdy pierwszego typu.

Autoriksza
Autoriksza
Tuk-tuk z kratką - można odliczyć VAT ;)
Tuk-tuk z kratką – można odliczyć VAT 😉
Przerwa na tankowanie
Przerwa na tankowanie

Nie zawsze gdy braknie paliwa jest w pobliżu stacja benzynowa. Dlatego na każdym rogu można znaleźć stragany, na których sprzedaje się paliwo w butelkach szklanych albo plastikowych. Czasem można znaleźć wybudowane chałupniczo stacje benzynowe. Jedyne co jest potrzebne, to beczka z paliwem, parę rurek i mały pojemnik z pompką.

Coca-cola jest najlepszym paliwem ;)
Coca-cola jest najlepszym paliwem, szczególnie jeśli stoi cały dzień na słońcu 😉
Półprofesjonalna stacja benzynowa
Półprofesjonalna stacja benzynowa
Wykorzystanie naczyń połączonych do tankowania
Wykorzystanie naczyń połączonych do tankowania

Są 3 sposoby zamawiania tuk-tuka. Zazwyczaj od razu po pojawieniu się na ulicy, nagabywani jesteśmy przez kierowców oferujących swoje usługi: “Tuk-tuk, sir?”, “You need tuk-tuk?”. Czekają oni na każdym rogu, więc znalezienie tuk-tuka nie stanowi problemu. To rozwiązanie ma jedną wadę, nie ma ustalonych cen za przejazd, więc trzeba się targować. Nie znając obowiązujących cen na danej trasie, rzadko decydowaliśmy się na takie rozwiązanie. Zazwyczaj zamawialiśmy tuk-tuka w noclegu lub korzystaliśmy z aplikacji mobilnych. W dużych miastach dostępne są 2 takie aplikacje: Grab i PassApp. Grab jest azjatycką odpowiedzią na Ubera i pozwala na zamawianie taksówek w wielu państwach Azji, natomiast PassApp jest aplikacją lokalną. Jak to działa? W aplikacji wybiera się miejsce, w którym czekamy i do którego chcemy pojechać oraz rodzaj pojazdu – tuk-tuk albo samochód. Po paru minutach zabiera nas kierowca, a po dojeździe do miejsca docelowego na jego telefonie wyświetla się kwota jaką mamy zapłacić. Cena za kilometr jest podobna dla obu aplikacji i wynosi ok. 0,3 USD. W miastach, w których nie da się zamówić tuk-tuka online, ceny przejazdów są wyższe. Przykładowo przejechanie 3 kilometrów w Banlung kosztuje 2 dolary. Łatwo policzyć, że korzystając z aplikacji zapłacilibyśmy mniej niż dolara.

Każdy kierowca ma swój numer, który wyświetla się w aplikacji po zamówieniu tuk-tuka
Każdy kierowca ma swój numer, który wyświetla się w aplikacji po zamówieniu tuk-tuka

Praca kierowcy tuk-tuka różni się jednak od pracy taksówkarza w Polsce. Mają oni umowy z hotelami, które pobierają prowizję od każdego zlecenia. Dodatkowo niektórzy z nich pełnią też funkcję przewodnika opłacanego przez osobę prywatną lub hotel. Turyści bardzo często wynajmują tuk-tuka na cały dzień. Kosztuje to w zależności od trasy 20-40 USD, a kierowca wozi nas między uzgodnionymi miejscami, w każdym z nich czekając aż skończymy zwiedzać. Trzeba wtedy uważać, bo kierowca poproszony o załatwienie nam obiadu, zawiezie nas do najbardziej turystycznej restauracji, w której dostaje prowizję od każdego klienta. Kilka razy kierowcy ostrzegali nas, żeby trzymać cenne rzeczy przy sobie, ponieważ zdarza się, że motocykliści wyrywają torebki, plecaki i telefony niczego niespodziewającym się turystom.

Czasem trzeba poczekać, aż droga stanie się przejezdna
Czasem trzeba poczekać, aż droga stanie się przejezdna

Większość czasu kierowcy spędzają na czekaniu na klientów. W dużych miastach, takich jak Phnom Penh obowiązuje nieoficjalna rejonizacja. Gdy kierowca staje w nie swojej strefie, jest natychmiast przeganiany. Szczególną gratką dla tuk-tuków jest przyjazd autobusu z turystami. Wtedy najłatwiej znaleźć klienta, który wynajmie pojazd na cały dzień. Dlatego kierowcy znają wszystkie godziny przyjazdów i gromadnie zbierają się wokół dworca. Na jednego turystę przypada wtedy kilku kierowców oferujących swoje usługi.

Bycie kierowcą tuk-tuka to bardzo męcząca praca
Bycie kierowcą tuk-tuka to bardzo męcząca praca
Zamiast obrazków świętych kierowcy wożą buddę :)
Zamiast obrazków świętych kierowcy wożą ze sobą buddę 🙂

Duża ilość tuk-tuków i nieprzestrzeganie przepisów ruchu drogowego powodujące ciągłe korki, skłoniło władze Phnom Penh do uruchomienia komunikacji autobusowej w mieście. Obecnie istnieje tam jedenaście linii autobusowych, a jednorazowy przejazd kosztuje 0,4 USD. Kolejne linie są otwierane co roku i docelowo mają ograniczyć liczbę tuk-tuków w mieście.

Kierowca tuk-tuka jest jednym z najpopularniejszych zawodów w Kambodży. Praca ta nie wymaga żadnych kwalifikacji poza umiejętnością jazdy, którą ma tutaj każdy. Z tego względu jest to oczywisty wybór dla ludzi przenoszących się z prowincji do miasta.

Kierowcą tuk-tuka może zostać każdy :P
Kierowcą tuk-tuka może zostać każdy 😛

Jak się jeździ tuk-tukiem po Kambodży? Sami zobaczcie 🙂

Dużym zaskoczeniem dla nas było to, że motocykliści zazwyczaj jeżdżą w kaskach. Okazało się, że wymuszają to przepisy, a kierowcy nie stosujący się do nich muszą płacić mandaty. Nie poprawia to jednak bezpieczeństwa na drogach, bo stosowane kaski są kiepskiej jakości i nie spełniają żadnych norm. Przy średnich zarobkach 150 USD miesięcznie, nikogo nie stać na zainwestowanie 100 USD w porządny kask.

Kierowcy tradycyjnych tuk-tuków muszą jeździć w kaskach
Kierowcy tradycyjnych tuk-tuków muszą jeździć w kaskach

Ruch na ulicach jest bardzo chaotyczny, idąc ulicą (chodniki w Azji nie są przeznaczone dla pieszych) trzeba mieć oczy dookoła głowy. Jazda pod prąd czy po chodniku nie jest niczym niezwykłym. Przez ulicę należy przechodzić powoli jednostajnym tempem tak, aby motocykle miały szansę opłynąć cię ze wszystkich stron. Samochodom lepiej ustąpić miejsca 😉
A tak wygląda ruch uliczny na skrzyżowaniach:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *